Kto dziś chodzi do psychoterapeuty?

Obecnie dostępność usług psychoterapeutycznych jest nieporównywalnie większa niż kilkadziesiąt lat temu. I dobrze, bo chociaż teoretycznie żyje się coraz lepiej, wygodniej, to… żyje się coraz trudniej. Otaczający świat stawia nam coraz większe wymagania lub funduje coraz większe frustracje. Jak usłyszałem w radio Tok Fm zdanie: „Polska to mój piękny kłopot”, pomyślałem – tak, kto wie, czy w Polsce nie są one szczególnie duże?

Wracając jednak do terapeutów…

Przed kilkoma dziesięcioleciami psycholodzy i psychoterapeuci pracowali głównie w państwowej służbie zdrowia, w szpitalach psychiatrycznych i poradniach zdrowia psychicznego, niekiedy w poradniach psychologiczno – pedagogicznych dla dzieci i młodzieży szkolnej. Należeli do zespołu lekarzy i leczyli wraz z nimi zaburzenia i choroby psychiczne.

Wraz z napływem nowej wiedzy o psychoterapii z Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych oraz zmianą ustroju w kraju, psychoterapeuci zaczęli częściej pracować prywatnie i pomagać nie tylko osobom chorym psychicznie, ale i zdrowym z punktu widzenia chorobowych klasyfikacji psychiatrycznych. Powstaje zatem pytanie, z jakich powodów osoby zdrowe psychicznie udają się dziś do psychoterapeuty?

Mówiąc najkrócej, istnieje cierpienie emocjonalne, które nie poddaje się klasyfikacji typu ICD-10 czy DSM-IV. Wiele psychicznej frustracji może wynikać po prostu z braku samorealizacji lub jej zahamowania. Zdrowia psychicznego nie da się ograniczyć tylko do braku choroby.

Wiele osób idzie do psychoterapeuty po doraźne wsparcie, kiedy mają trudności w pracy i najbliższym środowisku. Pragną podnieść efektywność swojej pracy i konsultują to z psychologiem, np. kierownicy, przedsiębiorcy, pracownicy dużych firm.

Inni to osoby wrażliwe, nie radzące sobie ze stresem, jaki niesie im nieustanna mobilizacja i zmiana warunków życia. Czują się zagubieni w otaczającej rzeczywistości, nieadekwatni i odizolowani.

Znaczna grupa pacjentów to ludzie mający kłopoty w związkach, np. związane z komunikowaniem się i wyrażeniem potrzeb. Dziś coraz częściej obserwuje się rozpad związków, częste zmiany partnerów bądź problemy ze związaniem się na stałe z jedną osobą. Zatem ludzie szukają pomocy w sprawach miłosnych i partnerskich, a często związanych z nimi problemach seksualnych.

Zmieniają się zatem również pacjenci psychoterapeutów i coraz częściej nazywani są klientami. Są to osoby bardziej zmotywowane i świadome swoich potrzeb.

Obserwuje się zatem nieustannie wzrastającą grupę ludzi, którzy funkcjonują dobrze, szukają jednak pomocy psychoterapeuty w celu wspomagania swojego rozwoju osobowości. Chcą działać bardziej elastycznie, cieszyć się życiem, odkrywać ukryte w nich samych możliwości. Ich problemów nie można ująć w kategoriach nozologicznych, a formułowanie tradycyjnej diagnozy byłoby działaniem na siłę, uzasadnionym co najwyżej współpracą psychoterapeuty z towarzystwami ubezpieczeniowymi.

Dlatego też w dzisiejszych realiach terapeuta jest nie tylko lekarzem. Stał się także kimś bliższym emocjonalnemu przewodnikowi, który prowadzi adepta ku większej świadomości swoich uczuć. Psychoterapia to nie tylko leczenie, to wspomaganie, uświadamianie możliwości, zwiększanie zakresu elastycznych reakcji i działań, a niekiedy niezbędny etap na drodze rozwoju duchowego, by ten uwolniony został od motywacji neurotycznych. Zdrowie to coś więcej, niż brak choroby (por. cytat WHO). Usunięcie symptomów nie wystarcza do szczęścia a wzmacnianie umiejętności przeżywania pozytywnych stanów jest tak samo ważne, jak ograniczenie podatności na przeżycia nieprzyjemne i niepożądane.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s